sobota, 25 października 2008
Telefony komórkowe
Kryzys w naszym związku zaczął się wtedy, gdy mnie zaczęło się układać zawodowo. Po trzech latach siedzenia w domu przy dziecku zatrudniłam się w firmie, której praca była ciekawa, poznałam nowych, interesujących ludzi, dużo podróżowałam. Często też zmieniałam telefony komórkowe. A do tego płacili mi świetnie. Rozwiązało się dzięki temu wiele naszych problemów życiowych. Bartek nie ma talentu do zarabiania pieniędzy, żyliśmy więc dotąd bardzo skromnie. Teraz to się zmieniło. Były jednak i koszta, wśród których najpoważniejszym był brak czasu dla rodziny i wieczne zmęczenie. Nie rekompensowały tego nawet moje nowoczesne telefony komórkowe. Teraz też głównie chciałam mieć święty spokój. Z pewnością u nich wszystko w porządku" - pomyślałam. - Teściowa jest uszczęśliwiona, że ma wnuczkę przy sobie. A Bartek niech się dąsa." Po chwili wahania postanowiłam jednak zadzwonić do męża. Rozmowa była rzeczowa i chłodna, o tym , że mają się dobrze. Pół godziny później już spałam. A rano byłam nawet zadowolona, że ich nie ma, bo, nie oglądając się na nic mogłam spokojnie udać się do pracy. Dopiero wieczorem po powrocie do domu przypomniałem sobie, że Bartek i Julka są poza domem. Napisałam sms do męża, aby uniknąć rozmowy przez telefony komórkowe.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz