sobota, 25 października 2008

Telefony komórkowe

Kryzys w naszym związku zaczął się wtedy, gdy mnie zaczęło się układać zawodowo. Po trzech latach siedzenia w domu przy dziecku zatrudniłam się w firmie, której praca była ciekawa, poznałam nowych, interesujących ludzi, dużo podróżowałam. Często też zmieniałam telefony komórkowe. A do tego płacili mi świetnie. Rozwiązało się dzięki temu wiele naszych problemów życiowych. Bartek nie ma talentu do zarabiania pieniędzy, żyliśmy więc dotąd bardzo skromnie. Teraz to się zmieniło. Były jednak i koszta, wśród których najpoważniejszym był brak czasu dla rodziny i wieczne zmęczenie. Nie rekompensowały tego nawet moje nowoczesne telefony komórkowe. Teraz też głównie chciałam mieć święty spokój. Z pewnością u nich wszystko w porządku" - pomyślałam. - Teściowa jest uszczęśliwiona, że ma wnuczkę przy sobie. A Bartek niech się dąsa." Po chwili wahania postanowiłam jednak zadzwonić do męża. Rozmowa była rzeczowa i chłodna, o tym , że mają się dobrze. Pół godziny później już spałam. A rano byłam nawet zadowolona, że ich nie ma, bo, nie oglądając się na nic mogłam spokojnie udać się do pracy. Dopiero wieczorem po powrocie do domu przypomniałem sobie, że Bartek i Julka są poza domem. Napisałam sms do męża, aby uniknąć rozmowy przez telefony komórkowe.

czwartek, 23 października 2008

Darmowe filmy

Dzisiaj dzieciaki mają zupełnie inną mentalność niż wtedy gdy ja byłem w wieku dziecięcym. Kiedyś, tak dwadzieścia lat temu to my mieliśmy na podwórku zawsze coś ciekawego do roboty lub zabawy. Bawiliśmy się w chowanego lub inne ciekawe gry. Mieliśmy rowery, które były praktycznie naszej produkcji i przerabialiśmy w nich co się tylko da. Nikt nie dawał wtedy roweru do serwisów tylko sam sobie naprawiał i serwisował swoją maszynę. Nie wiedzieliśmy nawet co to jest rower górski i cieszyliśmy się z naszych tuningowanych wigry. W każdym razie nigdy nie nudziliśmy się w domach ani na podwórku pomimo tego, że nie mieliśmy komputerów, a tym bardziej internetu ani nawet video. Teraz jest całkiem inaczej. Dzieciaki od małego męczą komputery i całymi dniami i nocami oglądają darmowe filmy w internecie. Ja bym nie chciał żeby mój syn też taki sam był. Marzy mi się, aby miał większe zainteresowania niż te głupie darmowe filmy. On ma wiele talentów i szkoda marnować czasu żeby przesiadywał przed komputerem i pasjonował się darmowymi filmami. Ma doskonały słuch muzyczny i wyczucie rytmu. Oprócz tego ma także talent plastyczny i bardzo ładnie rysuje pomimo tego, że nikt go tego nigdy nie uczył. Tak mu lekko szepnąłem, że mógłby zacząć interesować się architekturą bo to bardzo dobrze płatna praca, oczywiście dla tych , którzy naprawdę są w tym dobrzy. Co prawda jest dopiero w czwartej klasie szkoły podstawowej i ma dużo czasu na takie decyzje, ale uważam, że nigdy nie jest za wcześnie na to, aby własnemu dziecku delikatnie wskazywać drogę , którą w przyszłości ma iść żeby nie zbłądził.

piątek, 17 października 2008

Konkurs

Reklama internetowa czai się wszędzie. Założyłam sobie mniej oficjalnego maila, którego używałam wszędzie tam, gdzie trzeba było przy rejestracji podawać adres pocztowy. Tego oficjalnego używałam do pracy i korespondowania z przyjaciółmi i czasem, gdy był jakiś konkurs. Jednak i tak z czasem na mojego oficjalnego maila zaczęły wdzierać się reklamy. Nie byłam na to przygotowana i pod czas sprawdzania poczty klikałam zawsze „następny”. Tym sposobem zaczęłam czytać reklamy. Oczywiście nie było to zbyt wnikliwie. Raz zaciekawiła mnie reklama forum kobiet. Weszłam, bo myślałam, że to kolejny portal, na którym można poczytać porady dla kobiet o zdrowiu czy urodzie. Jakże się myliłam! Był tam rewelacyjny konkurs. Było to forum zaciętych feministek. Ich poglądy są różne od moich. Właściwie to nie mamy żadnych wspólnych punktów w myśleniu. Po przeczytaniu kilku postów zdecydowałam się tam więcej nie wchodzić. Denerwuję się, jak czytam takie głupoty. Jednak moje wejście zostało odnotowane i feministki urządziły sobie atak na mnie. Czułam się, jakby próbowała mnie zwerbować jakaś sekta. Ciągle dostawałam od nich kartki zachęcające do przeczytania czegoś, albo zabrania głosu w dyskusji. W tym momencie postanowiłam założyć sobie w końcu płatne konto, aby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości.

piątek, 10 października 2008

Opisy na gg

Mam takich znajomych, którym odpieprza i to tak na maksa na punkcie internetowych komunikatorów. Zmieniają swoje opisy na gg jak jacyś porąbani pajace. Taki mam jakiś dziwny pogląd na nich i nie do końca mi się to podoba. Dla mnie to jest takie głupie i bez sensu, że aż mi się śmiać z tego nie chce. Ja raz na sto lat zmienię u siebie moje opisy na gg, ale żeby się tym podniecał i zastanawiał czy ktoś to czyta czy nie no to aż takim pajacem nie jestem. Nie chce mi się nawet o tym rozpisywać bo to jest dla mnie poniżające i chyba zacznę zmieniac znajomych. Tak naprawdę to ostatnio jestem bardzo zawiedziony na moich kolegach i nie chce mi się z nimi spotykać. Jakoś tak wszystko się niedawno dziwnie poukładało , że kontakt nami się pourywał. Ale nie rozpaczam z tego powodu bo daje sobie radę bez nich, a nawet jest mi czasem lepiej. Właśnie trąbią w telewizji, że na świecie jest potworny kryzys i , że banki przestają udzielać kredytów. Chociaż nasi politycy twierdzą, że Polski to nie dotyczy, i że u nas też niedługo zaczną się kolejki do bankomatów.