wtorek, 4 grudnia 2007
Dzwonki
Moje dziecko doprowadza mnie do szału, chyba mu dzisiaj przyleje po raz pierwszy w życiu. Sprawa wygląda tak – mój syn ma dopiero osiem lat, więc samo przez się jest zrozumiałe, że nie ma jeszcze swojej komórki. Prosi mnie jednak często, żebym puściła mu głośno jakieś dzwonki polifoniczne, więc się zgadzam, jest na tyle mały, że najwyraźniej jeszcze go to bawi. Gorzej z tym, że on bardzo lubi gry na komórkę, w które wolno mu grać tylko raz w tygodniu. Przestrzegamy tego bardzo, bo uważam, że nie niosą one ze sobą niczego mądrego. Problem w tym, że tydzień temu moja pociecha ściągnęła na mój telefon gierki i dzwonki na komórkę z Internetu, a rachunek, jaki za to przyszedł opiewał na dwieście złotych! Myślałam, że go ze skóry obedrę. On niewzruszony odpowiedział mi tylko, że mój telefon jest przestarzały i musiał go troszkę podrasować. Tego było już za wiele, zrobiłam mu taka awanturę, że chyba w Policach było słychać. Rozumiem, zabawa jest ważna, ale żeby takie rzeczy robić? Rozbeczeliśmy się oboje – ja dlatego, że poczułam się bezsilna, on, bo zrozumiał wagę swojego czynu. Miejmy nadzieję, że taki wyskok się więcej nie powtórzy, bo własnego syna do kaloryfera za karę przywiążę.
Etykiety:
dzwonki,
dzwonki na komórkę,
opisy gadu gadu,
opisy gg,
tapety,
tapety na pulpit
Subskrybuj:
Posty (Atom)